...::RODZICE::...



Kim jest mój ojciec i matka...?

Cząstką mojego światka...

Okruchem tej czarnej ziemi...

Która się nigdy nie zmieni...


Wciąż żyję marzeniami...

Nikłymi nadziejami...

Że zawsze się kochamy...

I wsparcie w sobie mamy...


Jednak to tylko złudzenia...

I niespełnione pragnienia...

A radość i ciepło rodzinne...

Jest tutaj całkiem inne...


Brakuje słów o miłości...

Nie ma rodzinnej bliskości...

Uczucia są całkiem nieznane...

Przez wszystkich zapomniane...


Pragnęłam się zawsze przytulić...

W ramiona rodziców się wtulić...

Rozmawiać jak z przyjacielem...

To dla mnie bardzo wiele...


Ich chłód i zimno wciąż boli...

Odsuwam się od nich powoli...

I choć są blisko mnie...

W samotni jestem swej...


Pomimo tego cierpienia...

Braku miłości, pragnienia...

Są mą kochaną rodziną...

I może te chwile miną...?


Po co mi te nadzieje...?

Życie me ciągle się chwieje...

Nie mogę wciąż marzyć i śnić...

Muszę nauczyć się z nimi żyć...



Copyright ©Nikolia 2006