...::KROMKĄ CHLEBA::...
Lubiłem te nasze wschody słońca
Palce w uścisku pod prąd
Rozwiane włosy
Pełne wina zachodem
Skąd tyle tu ptaków
Jaskółek
Bułek soczystych w mleku
I miodu z morw
Mówisz jeszcze a usta milczą jak gwiazdy
Bursztynowe ścieżki
Popatrz na wóz w konstelacji
I naszych dłoni linie
Więc rysuj
Rysuj mnie jakbym był
Na sześćdziesiątym równoleżniku
Na kamieniu ugotowanym w cierpliwości
Gdzie my i mrówki budowały ten dom
Czasami zaśpiewaj
Gdyby już
...::POŻEGNANIE::...
Nalej mi proszę raz jeszcze na tak
Wszystko niech będzie po trosze
Wiosenna miłość jak letnia róża
Mocniej rozkwita po burzy
Zabiera w podróż emocji dzban
Sięga pod błękit by nadać kształt
Więc się nie lękaj szeptów tej nocy
Opuszków palców na twym ramieniu
Zaprowadź serce bo tak być musi
Na miejsce gdzie od pokus kusi
Zaurocz oczy i sen cierpliwy
Jak te marzenia co nazajutrz prawdą
Sen się otrzepał z kurzu i kształtu
Więc nalej proszę nalej do pełna
Gdy wszystko minie bo tak być musi
Jak wino cierpkie słodyczy brak
Wspomnij raz jeszcze nasze uśmiechy
Nasze nadzieje na tak
Gdy stare wino mocniej przygrzeje
Odłóż tę podróż jeszcze na chwilkę
Smakiem pokosztuj wersów tęsknoty
Cierpkich zamkniętych w winnicach dłoni
Jeszcze liść złoty w pamięci pieszczę
Zamykam serce, zamykam oczy.....
Wiersze autorstwa Kakaza
Copyright ©Nikolia 2007
|